Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pożar

Po godzinnym marszu łagodnymi grzbietami Susłowych Wzgórz, w dolinie, po prawej ręce ujrzeliśmy stołeczną osadę Opole. Już i tu dotarli barbarzyńcy. Widać było pojedyncze płonące chaty. Słychać było krzyki kobiet i nawoływania wojów. Tu obrona był lepiej zorganizowana, lecz równie daremna.

- Jak to się mogło stać? - kręcił głową Tasznik. - Straże były na całym wybrzeżu...

- Straże złożone z wygłodzonych wieśniaków - odpowiedziałem - półprzytomnych po całym dniu pracy na polach.

- Rację miał Witlicz, kiedy na wiecach żądał stałego wojska.

Choć drgnąłem na wspomnienie o ojcu, odpowiedziałem spokojnie:

- Teraz już za późno, ruszajmy dalej.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później