Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zapasy

Mimo, że śledzeni przez drapieżniki uniknęliśmy dalszych potyczek docierając bezpiecznie do Sztormianów. Nie mając wiele do roboty poszedłem za mieszkańcami osady, którzy zajęli się zdobyczą. Fachowo oprawiali zwierzynę, tnąc mięso na niewielkie, równe plastry. Układali według gatunku, a następnie każdy rodzaj innym sposobem smarowali ziołami i solą. Na specjalnie postawionych stołach suszyły się sztuki mięsa z poprzednich polowań. Te które uznali za gotowe pakowane były w płócienne worki i torby ze splątanych trzcin.

Dopiero teraz spostrzegłem wielkość przedsięwzięcia. Kilka chat służących jako składy wypełnionych było mięsem po dach. Setki naczyń na wodę wykonanych z kozich pęcherzy suszyło się w słońcu. Kobiety przygotowywały suchary i zioła. Wielkie ilości ryb widziałem już wcześniej. Wszystko te bogactwa starannie spisywali rachmistrzowie.

- Po co wam tyle zapasów? - zapytałem jednego z nich.

- Spodziewamy się gości. Wielu. - Odrzekł nie przerywając liczenia.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później