Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Swary

Gdy słuchacze doszli do siebie, rozgorzała wśród nich kłótnia.

- Prawdą jest, że bagna coraz mniej dla nas gościnne - mówił Mszar. - Łownych zwierząt, ziół i pomyślności coraz mniej. Na ich miejsce więcej teraz przychodzi bestii, chorób i swar. Ale czy to sprawka bogów czy, jak kiedyś, znów klimat się zmienia i życie psuje ?

- Cóż bogowie mogą z tym mieć wspólnego! - Ciernik uderzył pięścią w ławę. - Od kiedy to oni, nie patrząc na przewiny, zarówno ludzi prawych i niegodziwych mieliby karać ?

- Prawda to. Bogowie swe ofiary uczciwie otrzymują! Kto nikczemny, sam za swoje grzechy odpowiada! - przytaknął Ciernikowi Jelec.

- Jesteście pewni siebie - odrzekł Biedrzeniec - ale czy na pewno żadnych win w sobie nie znajdujecie? Czy nie wycięliśmy tysięcy drzew, by budować łodzie? Nie zabiliśmy tysięcy zwierząt, by na wojnę przygotować zapasy ?

- Przecież nie z chciwości ani próżności to robimy tylko z musu! Sam wiesz o tym najlepiej !

- Być może to usprawiedliwienie. Ale cóż to naturę może obchodzić, że między ludźmi waśnie się mnożą? Dlaczego to ona za nasze nieoświecenie ma płacić ?

Nikt na to już nie znalazł głośnej odpowiedzi. Duch pokory, jaki bił od Biedrzeńca zapanował nad naszymi pochopnymi myślami i tylko sam żerca w ciszy mruknął:

- A jednak musimy robić to, co robimy...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później