Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ruszamy

Mało co spałem tej nocy, więc trudno powiedzieć że krzątanina przedświtu zbudziła mnie. Z każdym pojawiającym się promieniem słońca ładunek zapasów i sprzętu na łodziach powiększał się. Gdy na którejś łodzi zapasy upchnięto pod pokładem, wpuszczano wojów i sadzano na ławach. Każdy czy naczelnik, szlachcic czy zwykły chłop brał w ręce wiosła. Po kolei małe slupy i duże szkunery zagłębiały się w wody jeziora obierając kurs na ziemie Nurtowców.

Gdy już rozwidniło się na dobre, dołączył do nas wiatr. Z początku słaby, później silny na tyle by wiosłowanie stało się zbędne. Był czas by przyjrzeć się naszej flocie. Piękny widok setek napiętych żagli dodawał otuchy płynącym ku nieznanemu drużynom. Co rusz mijaliśmy pozdrawiające nas czerwonymi szarfami okręty Rybowców.

- Nasza flota panuje nad Białą Wodą - z dumą powiedział Jelec. - Tamci mogą mieć przewagę na lądzie, ale na wodzie nie odważą się wypuścić dalej niż rzut kamieniem od brzegu.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później