Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mgła

Na przemian wiosłowanie i odpoczynek wypełniły nam pierwszy dzień rejsu. Nocą minęliśmy porośnięte gęstym lasem klify z których obserwowały nas czujne oczy Dąbrowców. Następny, podobny do poprzedniego dzień podróży, rozpocząłem nurtującym mnie pytaniem:

- Ojcze, jakie właściwie wyznaczyliście mi zadanie? - Wciąż nieświadomy swojej roli, czułem się niepewnie. - Tasznik , Krokosz, Świetlik. Oni wszyscy mieli rozkazy. Mnie kazaliście tylko przybyć do Rybowców i czekać. Czego ode mnie oczekujecie ?

- Wszystko, czego w tej chwili od ciebie żądam - Witlicz patrzył na mnie poważnie - to nauka. Obserwuj, zapamiętuj i zrozum mechanizmy świata. Gdy przyjdzie ci wykonać właściwe zadanie, nie pomogę ci. Sam będziesz musiał obrać cel i drogę do niego.

- A na razie, skupmy się na wiosłach. - Jak zawsze pragmatyczny Ciernik uśmiechnął się do nas szczerze.

Tym razem jednak sama natura nie pozwoliła mi pogrążać się w myślach z powodu niepewności mojego losu.

gdańsk przewodnik biały szkwał

- Co to za piana na widnokręgu? - zapytał nie z tego, ni z owego siedzący obok mnie Świetlik.

Pytanie zadziałało na obecnych na naszej łodzi Rybowców jak piorun. Zerwali się na nogi wpatrzeni w zbliżającą się mgiełkę:

- Na bogów nie teraz !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później