Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Szepty

Zmęczenie odbierało wolę dalszej walki o życie już po paru minutach kataklizmu. Żywioł chwila po chwili wystawiał łodzie na wciąż nowe próby, a wojom odbierał siły. Coś, nie tylko potęga natury, wisiało w powietrzu. Wiatr smagał ludzi po twarzach, jakby chciał ukarać ich za krzywdy wyrządzone przyrodzie. Fale, deska po desce, odbierały łodziom drewno wcześniej wyrąbane w lasach. Przenikliwe wycie, wdzierając się ustawicznie do uszu zdawało się przybierać złowrogą treść:

- Trzy księżyce! Trzy księżyce i ani dnia dłużej! - huczało w głowach. Niektórym zdawało się nawet, iż pod lustrem wody, między łodziami, prześlizguje się sylwetka olbrzymiego węża. Nikt jednak nie bał się tych obrazów. Obojętnie czy prawdziwych czy zrodzonych przez skrajnie wyczerpane umysły. Nie mieli czasu ani sił na trwogę...

gdańsk przewodnik biały szkwał

Walczyliśmy o ocalenie. Walczyli wszyscy: żercy i mędracy, woje i pomocnicy. Walczyliśmy i z całych sił wiosłowaliśmy ku brzegowi zostawiając za sobą zgiełk nawałnicy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później