Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Gdzie jesteśmy ?

Dotarliśmy w końcu do portu. O ile podobały mi się porządki Rybowców, to sposobem układania spraw u Nurtowców byłem zachwycony. Już w przedporciu powitał nas wodzący, który kierował łodzie na wyznaczone miejsca przy nabrzeżach. Oczywiście tak wielka flota nie zmieściłaby się w jednej przystani, dlatego część statków skierowano do portów posadowionych nieco bardzie na południe.

Gdy już przy pomocy uwijających się na lądzie cumowników dobiliśmy do nabrzeża każdy oddział otrzymał kwaterunek, a wyładowane z łodzi sprzęty miejsca w portowych magazynach. Wszyscy i wszystko miało tu swoje starannie zaplanowane miejsce. Prawie wszystko. Spoglądając na drewniane tabliczki ogłoszeń nie mogłem dojść do ładu, jak właściwie nazywa się ta portowa osada.

gdańsk przewodnik ujœcie

- A tak to już jest z naszym portem przy Ujściu - zagadnął miejscowy bosman, widząc moje zakłopotanie. - Dawnymi czasy zbudował go mądry Sławko i od jego imienia Sławkowem samą przystań i osadę nieopodal nazwano. Ale się z bratem swoim poróżnił i uszedł na północ. Przepędziwszy budowniczego chciał Miecz pamięć o nim zatrzeć i przezwał gród nieskromnie Wielkie Miecznikowo. Potem, gdy z kolei synów Miecza wygnano do Bukowców, Starsi nazwali nasz gród Swoboda.

- Tyle, że przez te lata nikt z mieszkańców sobie dekretami głowy nie zawracał - wtórował mu zapisujący stan zapasów rachmistrz. - Osada, jak zaczęła żywot jako Ujście, tak przy tej nazwie trwa po dziś dzień.

- Jeśli kto chce obywatelom tego grodu dopiec - po cichu dodał stojący obok Ciernik, mrugając okiem - nazywa ów gród według tradycji przybyszów: Zamętów.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później