Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Oczy Popiołców

Mirko nie zdążył dokończyć zdania. Przerwał mu okrzyk radości, który wydaliśmy na przywitanie nadchodzącego Tasznika. Na twarzy przyjaciela nie było jednak widać uśmiechu. Zamiast serdecznego przywitania usłyszeliśmy ostrą komendę, wydaną osiłkom trzymającym się z tyłu:

- Dawać tego psubrata !

Uzbrojeni w drewniane pałki towarzysze Tasznika wprowadzili do ciągle gwarnej sali szarpiącego się jeńca.

- Który? - Tasznik, nie wdając się w wyjaśnienia, ostro zapytał pojmanego wskazując palcem nasze towarzystwo.

- Pohamuj się! - Ojciec wstał zza stołu, rugając Tasznika. - Tak nas witasz ?

- Wybacz wuju - odparł twardo Tasznik. - Musisz pozwolić mi dokończyć dzieła. Przyjdzie czas na wyjaśnienia.

Tasznik spojrzał na znieruchomiałych gości zgromadzonych przy stole.

- Który? Gadaj! - jeszcze ostrzej powtórzył pytanie szarpiąc jeńca za koszulę.

Jeniec powiódł wzrokiem po zaskoczonych twarzach biesiadników. Mierzył wzrokiem każdego z nas. Przyglądał się mnie, zaskoczonemu Świetlikowi, ojcu, Biedrzeńcowi i zastygłemu w kamiennej pozie Ciernikowi. Gdy jego oczy spotkały się ze wzrokiem Jelca wykrzyknął:

- To ten !

Jelec, przerażony, błyskawicznie zerwał się na nogi. Wycofując się pod ścianę wodził przed sobą wielkim nożem. Równie szybcy jak Jelec byli druhowie Tasznika z miejsca okrążając szypra.

- Żywego! - rozkazał Tasznik nim grupa osiłków przypuściła atak. Szybki cios pałką pozbawił Jelca przytomności. Odzyskał świadomość już związany, lecz nie powiedział nic, tępo wbijając oczy w ścianę.

Tasznik wyraźnie odetchnął i usiadł wśród naszej kompanii.

- Bałem się, że to będzie któryś z was...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później