Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


O zdradzie

- Prawobrzeżni doskonale orientowali się w naszych zamierzeniach - tłumaczył Tasznik. - Co ważniejsze, bardzo szybko dowiadywali się o nowych wydarzeniach. Od naszych przyjaciół na drugim brzegu wiedzieliśmy, że wiadomości o przybyciu Bagieńców i Żywiczów na ziemie Rybowców niemal natychmiast docierały do uszu Popiołców. Wiedzieli o godzinie waszego przybycia. Gdyby nie biały szkwał przywitaliby was pociskami balist i katapult. Gdy dotarliście do Ujścia porównałem moje i wasze wieści. Mirko od dawna obserwował posłańca Prawobrzegów, który te wiadomości im przekazywał. Właśnie ten zaprzaniec, przyciśnięty, wyjawił zdradę Jelca.

- Zazdrościłem Ciernikowi, Tobiaszowi i szyprom z innych maszoperii - Jelec mówił spokojnie, gdy złamany wyjawił już wszystko - Obiecali mi wyłączność na szlaki statków na południu. Byłbym panem Białej Wody...

Nikt nie odpowiedział. Nie było potrzeby pastwić się nad pokonanym. Jeszcze dziś spotka go sprawiedliwa kara, a jego imię będzie na zawsze zapomniane. Tym szybciej, że do naszego grona dołączył wkrótce ostatni ze spodziewanych sojuszników - Krokosz z Dąbrowcami.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później