Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Półbogowie

Przewodnik Starzyk nie odezwał się dopóki nie skończyliśmy śniadania. Potem jednak musiał stawić czoła naszej ciekawości i dziesiątkom zadawanych pytań:

- Nie, nie przyśniły wam się zdarzenia wczorajszej nocy. Bieluch naprawdę stoi na straży tego kraju. Niegdyś przyroda sama sobie tu była panią, lecz zjawili się ludzie, chciwi jej skarbów. Każdą szczelinę spenetrowali poszukując kredy, oleju skalnego i złota. Zwierzęcych mieszkańców tych jaskiń i całej doliny tępili: a to dla mięsa i skór, a to jako rywali o panowanie w dolinie. I tak, w samoobronie, ziemia wydała na świat potężnego Bielucha. Tak jak wcześniej krainy nad wodą położone oddały się w pod opiekę nowonarodzonego Żmija.

- Gniewosz królewski narodzony?! - zapytał wyraźnie zdziwiony ojciec . - W naszych baśniach jest przedwiecznym półbogiem...

- Nie jest - uśmiechnął się Przewodnik Starzyk. - I gniewosz, jak go nazywasz, i Bieluch, i orłan olbrzymi to stworzenia z krwi i kości. Choć rzeczywiście za ich narodzinami stać musiała wola wyższych istot. Jednak półbogów uczyniliście z tych stworzeń wy, opowiadając sobie bajki i w wyobraźni widząc ich wszechwładnymi.

- Czym więc te istoty są?

- A gdy was zapytam czym są ludzie, co odpowiecie? Przecież nie zwierzętami, nie bogami... Nie wiem czym są. Zrodziła te stworzenia potrzeba chwili. Niech wam wystarczy, że są potężne, lecz nie wszechpotężne. Trzeba się z ich wolą liczyć, lecz nie bezwzględnie im podporządkować. Wiele dobrego można na przyjaźni z nimi zyskać. Ludzie z doliny w końcu to zrozumieli...

- ?

- Gdy Bieluch dawał się im we znaki, zamiast wojnę mu wydać postanowili go sobie zjednać. Myśląc, jak wy, że jest półbogiem, zbudowali mu kącinę , żertwy składać zaczęli. Puste by to były gesty, jednak zmienili także i swoje życie. Nie niszczyli już owoców ziemi tak bezmyślnie. Brali tylko to, co był naprawdę potrzebne. Dojrzeli.

-Z wiekiem mądrość przychodzi... - skomentował ojciec, a Przewodnik Starzyk przytaknął mu ochoczo.

- Bieluch widząc, że tutejsza społeczność dorośleje przestał im szkodzić. Ba! Sam chcąc dać wyraz przyjaźni został strażnikiem chramu. Pokój między Bieluchem, a miejscowymi, których groby tak was nocą przeraziły trwał do końca ich dni.

- Co się stało ?

- Stało się to, co musiało prędzej czy później. Na miejsce starych ludzi przyszli nowi. Pozbawieni ich wiedzy i doświadczenia, za to na nowo rządni bogactw. Gdyby nie Bieluch ogarnęliby swym barbarzyństwem całą dolinę. Lecz starzy mieszkańcy z pomocą ducha stawili im czoła. W bitwie, gdzie dwie strony miały równe siły, obie poniosły wielkie straty. Wielkie rzesze dzikich wyginęły, a z miejscowej społeczności, pozostała garstka dawnych mieszkańców Kredowej Doliny.

- Kim byli owi barbarzyńcy ?

- Zwali się Słowianie.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później