Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Słowianie Barbarzyńcy

- Powiedziałeś nam wiele o tej krainie, lecz ani słowa o sobie. Kim jesteś? Skąd wiesz to wszystko ?

- Nie obiecywałem, że odpowiem na wszystkie wasze pytania. Kim jestem? Może kiedyś się dowiecie... lecz nie teraz. Teraz wasza kolej. Po co tu przyszliście ?

Spojrzałem na ojca. Zbierał myśli. Przecież do końca nie wiedzieliśmy, co zastaniemy w Kredowej Dolinie. Co możemy zyskać, a co stracić. I jeszcze ta legenda o naszych przodkach... Niełatwo było mądrze i szczerze odpowiedzieć:

- Jesteśmy potomkami tych dzikich Słowian, którzy zniszczyli dolinę - mówił ojciec, nie patrząc Przewodnik Starzykowi w oczy.

- Wiem o tym. Słowianie żyli tu jakiś czas, powielając młodzieńcze błędy poprzedników. Poznałem was od razu - Przewodnik Starzyk spokojnie pokiwał głową.

- Pochodzimy z północy, ze szczepu Żywiczów - Witlicz uspokajał gospodarza. - Nad Dłużnicę przybyliśmy razem z innymi ludami. Z wojskiem, by walczyć przeciw tym z drugiej strony rzeki. Musieliśmy to zrobić, bo wcześniej czy później oni, osada po osadzie, zniszczyliby nas wszystkich. Półwysep Żywiczów już jest spustoszony.

- Tak, wiadomo mi także o nadchodzącym starciu - przytaknął Przewodnik Starzyk, nie odrywając od ojca wzroku.

- Starsi sprzymierzonych wybrali mnie na naczelnika - ciągnął Witlicz, starannie ważąc słowa. - Lecz, jeśli prosty lud nie pójdzie za mną, obawiam się, że na nic zda się urząd powierzony przez dostojnych. Mówiono mi, że przybywając tutaj, mogę ich ufność zdobyć.

- Mądra to była rada. Możecie zyskać nie tylko cześć ludu Nurtowców, ale i przyjaźń stworzeń, które nazywacie półbogami. Idźcie na południe. Przed wieczorem dotrzecie do końca doliny. Tam znajdziecie kącinę. I Bielucha.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później