Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Śmiertelna tajemnica

Oddziały, które obsadziły brzeg Dłużnicy na południe od Ujścia, aż do granic kraju Nurtowców miały przedziwne, lecz wielce odpowiedzialne zadanie. Rozbijając obozy w miejscach do tego zdatnych i dla Prawobrzeżnych oczywistych miały wielki harmider czynić, aby pokazać się wrogowi jako drużyny znacznie liczniejsze. Gdyby tylko któryś się zdradził przepadłby cały plan, a z nim sprzymierzeni. Dlatego wodzowie tych placówek najsurowiej swych żołnierzy ćwiczyli kijami, gdy któryś obowiązku nie dopatrzył.

Najgorsza z możliwych ról przypadła Tasznikowi, który na dobre już chyba we wszystkim, co najmroczniejsze udział brać będzie musiał. Plan jaki ułożył Witlicz, mógł powieść się tylko, gdyby udało się go zachować w największej tajemnicy. Niesławne przypadki Jelca, Nawrota i innych pokazały, że i ród Słowian nie jest wolny od łasych na zaszczyty i nie dbających o dobre imię zaprzańców. Znalazłoby się wielu takich, co za garść żywicy donieśliby tym na prawym brzegu, że bez wojska cały brzeg lewy pozostał.

Stąd okrutna rola Tasznika, który zebrawszy najbardziej oddanych wywiadowców i wziąwszy pod komendę najlepsze załogi korsarzy ubezpieczył cały nurt Dłużnicy od ujścia, do południowej granicy. Ktokolwiek próbował się przez rzekę przeprawić został wzięty w kajdany. Kto z uwięzionych na łgarstwie był złapany, zginął wyjawiwszy uprzednio w boleści wszystkie podejrzane sprawki.

Główne siły tymczasem, z którymi i ja wędrowałem, z dala od rzeki i ciekawskich oczu, polnymi drogami, ścieżkami wśród lasu, przez nieużytki, mokradła i niezaludnione okręgi, forsownym marszem podążyły na północny zachód, by z dala od przystani i portów ponownie spotkać piaszczysty brzeg Białej Wody.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później