Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawy brzeg

Pokonać drogę z okrętów na ląd był trudniej niż gdy na statki wsiadaliśmy. Zmęczeniu wielogodzinnym wiosłowaniem i niepewni tego, co zastaniemy na ziemi wroga byliśmy płynąc ku lądowi czujni i spięci. Gdy tam dotarliśmy, długie chwile po wylądowaniu każdy żołnierz odpoczywał na plaży. Do mokrych ubrań lepił się ciepły piasek. Sen nas morzył, lecz dowódcy odpoczywać nie pozwolili.

Koniec żartów, to już ziemia zatruta jadem Popiołców! Tutaj za każdym głazem, drzewem i w każdej jamie może czyhać śmierć. Nie ma teraz czasu na odpoczynek. Teraz najważniejsze to uchwycić przyczółek. Przegrupować siły i najszybciej ruszyć na obóz wrogów. Ten który przywitał nas fałszywą piosenką, gdyśmy pierwszy raz Dłużnica żeglowali.

- Tu jeszcze wrogów nie spotkamy. - Biedrzeniec podszedł do nas niepostrzeżenie. - Dopiero w obozie nad Dłużnicą, tym który nas tą niemiłą pieśnią powitał, należy się spodziewać oporu.

- Jakie masz dla nas zadanie? - Wstaliśmy wraz ze Świetlikiem i Krokoszem, pełni nadziei na znaczący udział w rozprawie. Szczerze liczyliśmy, że nowo mianowany dowódca zechce nam dać pole do wykazania odwagi.

- Wiem, że chcecie się rzucić w wir bitwy i dowieść bohaterstwa. - Po tych słowach spodziewałem się, że znów zostaniemy odesłani gdzieś na bezpieczne tyły. Lecz Biedrzeniec nas zaskoczył. - I będzie wam to dane. Zimowit wie najlepiej, co mądry Bieluch nam przekazał. Siły są równe. Każdy żołnierz może być ważny, od każdego los tej wojny może zależeć. Dlatego nikt nie będzie was w odwodzie trzymać.

- Sława! - odpowiedzieliśmy radośnie. - Nie zawiedziemy! Co mamy robić ?

- Dołączcie do pozostałych.

Zbiórka naszego szczepu wypadła na niewielkim wzniesieniu oddalonym od plaży o kilkaset kroków. Cztery tysiące z dumnego plemienia Półwyspu, zebrało się by pomścić Szumieje, Okonki i Trzy Chaty. Pełni bojowego ducha żołnierze z północy czekali, aż ich wódz Biedrzeniec zajmie miejsce na szczycie pagórka.

- Nie będę was do boju zagrzewał, bo i po oczach waszych widzę, żeście i bez tego rozpaleni. - chóralny, energiczny okrzyk potwierdził spostrzeżenie Biedrzeńca. - Powiem tylko co ważne dla najbliższej potyczki.

Plan, który nakreślił wydawał się prosty. Cel, to obóz Włościany. Armia tam zgromadzona był liczna i ochocza, lecz podobno sztuki wojennej nie znająca, bo składała się z chłopów głównie. Rębajców, co na piaskach siali, Bukowców, co na polanach leśnych zbierali żniwa i przede wszystkim z dumnych Prawobrzegów, gospodarzy tej ziemi.

Znów rozdzielimy się na trzy kolumny: Bagieńcy i Dąbrowcy obejdą obóz od południa, tamtejsze wzgórza po cichu obsadzą. Od Północy pójdziemy my, Żywicze, by tuż przy brzegu Dłużnicy oczekiwać sygnału natarcia od Lewobrzegów, którzy całą sprawę rozpoczną.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później