Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Muchomory

- Nasza drużyna pierwsza do linii szańca dotarła - rozpocząłem, ośmielony przyzwalającym spojrzeniem Biedrzeńca. - Niektórzy, także i mój przyjaciel Świetlik, nawet za tę granicę się dostali, drogo za swój zapał płacąc... - spuściłem wzrok, przywołując obraz zabitych druhów i ciężko poranionego przyjaciela. Czy wyżyje?!

- Do tego miejsca wszystko szło jak się spodziewaliśmy - ciągnąłem. - Opór mało który stawiał. Lecz w wewnętrznym kręgu, jakby inni chłopi. Nie znać po nich strachu, zaskoczenia ani żadnych ludzkich uczuć. Jakby ze skały ich dusze stworzono. I oczy mają dziwne: zamglone, jakby ślepe, a jednak wszystko widzące. W odruchach szybsi od żbików. Na ból nieludzko oporni.

- Jakbyś bohaterów opisywał... Może na zbrojnych rycerzy trafiliście? - zapytał Ciernik.

- Nie, to zwykli chłopi - zaprzeczyłem. - Jak ci, których wcześniej bez kłopotów w powrozy braliśmy w boju nie są mistrzami. Braki w wojskowym rzemiośle nadrabiają zapałem i zawziętością. A jednak był tam i dziwne rzeczy. Krokosz, jemu wierzyć można, czuł zapach wielkiej ilości ususzonych i namoczonych muchomorów. Niejeden mówił, choć tu ręczyć nie mogę, że w głębi obozu czarną sylwetkę Popiołca dostrzegł !

- Muchomory, wszystko jasne! - wykrzyknął Kolczak. - Co bardziej szaleni leśni wojownicy piją wywar z tego grzyba, by w walce być dzikszymi. Stąd taka zawziętość tych, co zdążyli się tą trucizną uraczyć !

- To sposób Waregów - przytaknął Mirko. - Myślałem, że dawno zarzucony. Jeśli się to prawdą okaże, nie będzie kłopotów z wzięciem obozu. Najpóźniej jutro obrońcy osłabną wyczerpani wzmożonym wysiłkiem. Zacznie też na nich działać trucizna. Gorzej, jeśli tam i Popiołcy w środku...

- Prędzej czy później, przyjdzie nam naprzeciw tych bestii stanąć - Witlicz otrzeźwił zebranych pewnym głosem. - Im szybciej się hartować w walce z nimi zaczniemy, tym lepiej. Ja się już kiedyś z samym Wichmanem starłem i zabić mnie nie zdołał !

Podziw w oczach zebranych dowódców był aż nadto widoczny. Za takim wodzem choćby i do piekieł, choćby i przeciw Popiołcom !

- Na razie szczelnie Włościany otoczcie. - nie bacząc na czołobitność zebranych, Witlicz wydał rozkazy. - Bądźcie czujni, niech nikt się nie wydostanie. Pilnujcie na rozstajach czy kto z odsieczą nie idzie. Obserwujcie. Jeśli tylko będą oznaki, że Prawobrzeżni słabną, ruszymy na nich ponownie.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później