Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Truciciel

Rozrzucone obozowe sprzęty stawały na drodze, zwalniając pogoń. Zręcznie umykał ten uciekinier, ale nam za bardzo zależało, by nie uszedł. W końcu ściągający ze wszystkich stron Słowianie wylegli na majdan, gdzie czekali ostatni z osaczonych wrogów.

Nie więcej niż stu ich było, wobec kilkunastu tysięcy słowiańskiej braci. Tylko nieliczni okrążeni byli sługusami ze szczepu Nurtowców. Zaledwie kilku nosiło się jak Bukowcy. Pierścień, który utworzyli broniąc swych wodzów stanowili głównie ci, którzy nam najbardziej nienawistni byli. Rębajcy, wiedzieli, że na litość Żywiczów liczyć nie mogą.

W środku kręgu stało kilku zaledwie Prawobrzeżnych ze średnich stanów: żerców, kupców i rzemieślników. Dwóch możnych, pewnie ze stolicy, w bogato zdobionych sobolimi kołnierzami żelaznych płytach i z wysadzanymi najwartościowszą żywicą szyszakami na głowach. Wszyscy z pozostałych przy życiu obrońców dzierżyli najwspanialsze miecze i łuki najprzedniejszej roboty.

Kogo olśnił widok dumnego bogactwem wojennego oręża kręgu obrońców, ten oniemiał ostatecznie, widząc czarnego rycerza w samym jego środku. Potężny napierśnik, stalowymi płytami chronione ramiona, uda, golenie i stawy. Długie, także utwardzane żelazem rękawice chroniły ręce, a boty nogi. Szyja i część twarzy przesłonięte srebrno-czarnym kołnierzem z przedniej stali, a na głowie kupalin, z takim samym jak u Wichmana piórem orłana na zwieńczeniu.

Prawie wszyscy ze Słowian, po raz pierwszy ujrzeli jednego z niesławnych i strasznych Popiołców !

Już sam jego widok wystarczył, by mimo miażdżącej przewagi Słowianie zatrzymali się. Gdy jednak przemówił, zdawało się, że to my, nie on, jesteśmy otoczeni w beznadziejnym położeniu.

- Winszuję, Słowianie! - nawykły widać do głośnych mów głos rycerza brzmiał pewnie, dostojnie i niemal dobrotliwie. - Pięknieście tę napaść umyślili. Nie tacy widać z was głupi barbarzyńcy, jak Prawobrzeżni malowali !

Przez szeregi Słowian przeszedł szmer oburzenia. Drużynowi przywołali do porządku swych wojów, jednak ci odporniejsi widać byli na ciosy miecza i bełty niż na złe słowa. Z otwartym ustami w mowę Popiołca się wsłuchiwali...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później