Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Siła

Omotnik rozpoczął bój od potężnych ataków, z miejsca narzucając Witliczowi swój sposób wojowania. Wściekłe uderzenia Popiołca ojciec przyjmował na tarczę, po czym natychmiast, gdy tylko wróg odstąpił nieco, rewanżował się ciosem, który także trafiał na puklerz rywala. Kilka chwil trwała taka wymiana, w której żaden z wojów przewagi nie zdobył. Znać było jednak po Omotniku większe w sztuce wojowania obycie, bo silny z natury Witlicz dużo ciężej od przeciwnika teraz oddychał.

- Widzisz, że siła jest po mojej stronie - rozpoczął swą trującą przemowę Omotnik, gdy obaj czujnie obchodzili się przed kolejnym zwarciem. - Czy warto, abyś stawał przeciw komuś, kogo żadnym sposobem pokonać nie będziesz umiał? Nikt spod miecza Popiołca żywcem nie uchodzi !

- Mnie się to udało. Wichman, gdyście Półwysep najechali próbował mnie pokonać i cało uszedłem !

- Głupcze! - zaśmiał się czarny. - Wichman badał cię tylko !

- Ja go też tylko badałem! - odrzekł ojciec i nie tracąc czasu na dokończenie myśli błyskawicznie uderzył mierząc w nieosłonięty bok Omotnika.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później