Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Upór

Witlicz wyczerpał już cały zasób swych manewrów: opracowywanych latami uników, zasłon i ciosów. Nie drasnął nawet Omotnika, który w pełni sił stawał się panem tego pojedynku. Wojownik Popiołców krok po kroku spychał coraz rozpaczliwiej odpierającego natarcia naczelnika Słowian.

- Powiedz, Witliczu - czarny zdawał się być rzeczywiście ciekawy. - Dlaczego stawiłeś mi opór? Nie jesteś przecież tak głupi, żeby myśleć o zwycięstwie w walce nad prawdziwym żołnierzem?!

- Nie zrozumiesz tego - ojciec usilnie szukał wyjścia z beznadziejnego położenia, mimo to odpowiedział. - Masz się za obytego dworaka, światłego posłańca wiedzy rozumu i porządku? Nie wierzę i ja, że ty mógłbyś być tak głupi !

- Czcza gadanina ! - zaśmiał się Omotnik. - Wiesz, że musisz zginąć i próbujesz zagłuszyć słowami napełniający cię strach !

- Nie wiem czy zginę ja, ty zginiesz na pewno - Witlicz odparował kolejne natarcie. Słabł z każdą chwilą, lecz póki siły, nie zamierzał się poddać. - Masz nas za barbarzyńców bez pamięci o chwale przodków?! Tacy byliśmy długie lata, lecz mój ojciec Powojnik zdmuchnął kurz z księgi naszych dziejów. Wiemy kim jesteśmy. Wiemy kim jesteście wy, Popiołcy. Nawet jeśli zginę, mój syn Zimowit poprowadzi Słowian, tam gdzie ich miejsce. A was do zguby !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później