Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ostatnia...

Jak kot, który nim uśmierci upolowaną mysz długo ją dręczy, tak Omotnik pastwił się and ojcem. Uderzał zostawiając sobie wiele zapasu miejsca i ruchu na możliwą obronę przed odwetem. Jego natarcia nie miały słabych stron. Były mocne na tyle, by za każdym skrzyżowaniem broni lub zderzeniem tarcz pozbawiać Witlicza resztek sił.

Rozpacz wypełniała moje i druhów serca, gdy patrzyliśmy, jak Witlicz wyczerpuje już cały zasób wyuczonych natarć i uników. Nie pozostało już nic, co mógłby czarnemu przeciwstawić...

- Przegrałeś ! - triumfalnie oznajmił Omotnik. Znajdował przyjemność w męczeniu ojca niespiesznymi, pewnymi natarciami i jadowitym Słowem. - Porwałeś się na coś, co cię przerasta. Wygram ja, wygrają i Popiołcy. Słowianie Białej Wody staną się cząstką Zjednoczenia, które my tworzymy.

- Nie poddamy się! - ojciec doszedł już do granicy sił i możliwości, za którą była tylko śmierć. Lecz tej granicy przekraczać nie zamierzał.

- Poddacie się! - zeźlił się nieoczekiwanie Omotnik. - Odrzucicie te śmieszne bajędy o waszych przodkach, ich niby to bohaterstwie, wasze żałosne zwyczaje, wasz prostacki sposób gospodarzenia i życia w gromadzie. Porzucicie zabobony i przesądy! W zamian, z czasem, staniecie częścią budowanego przez nas świata, z całym dobrodziejstwem jego potęgi! Wiesz, ze nie ma siły na świecie, która oprze się Szerszeniom !

- Nie przekujecie nas w niewolników pełnej misy! Nie upijecie ułudą przeciwnej naturze swobody! - ostatnim wysiłkiem ojciec zadbał, aby jego słowa słyszał nie tylko Omotnik, ale cały tłum. - Mój ojciec urodził się Słowianinem! Ja Słowianinem umrę, a mój syn jako Słowianin dokona na was zemsty !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później