Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Tasznik Zwyczajny

Wielu z pojmanych chętnie do nas przystało, gdy tylko dojrzeli, że nie przeciw nim wystąpiliśmy. Łatwo im to przyszło o tyle, że bardziej strach przed Popiołcami niż co innego większość z nich we Włościanach trzymał. Część, rzecz jasna, do swoich domostw wolała powrócić i tych nie zatrzymywaliśmy. Spora gromada jednak utworzyła drużynę "Prawobrzeże", którą na razie, dla bezpieczeństwa, krótko miał trzymać sam Tasznik.

- Jak wiele osiągnąłeś w tak krótkim czasie! - powiedziałem szczerze dumny z przyjaciela, gdy obaj czekaliśmy przed namiotem Witlicza, aż szeptunki pozwolą nam go widzieć.

- Wolałbym, jak prosty żołnierz mieczem pracować - odrzekł ponuro.

- Nie cenisz zaszczytów i hołdów, które cię spotykają?! - spojrzałam na Tasznika zdziwiony.

- To brzemię! Inaczej tego nazwać nie potrafię - gorycz w jego głosie była nadto wyczuwalna. - U zwykłych wojów, dowódców drużyn, a nawet wodzów i starych przyjaciół widzę przerażenie, gdy spotykam ich wzrok. To co robię jest straszne. Nie wiem jak długo sam ze swoimi myślami wytrzymam. Władza, którą mi powierzono... Oby Witlicz widział, jak powstrzymać mnie przed samym sobą !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później