Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawda

- To co wam Tasznik przedstawił potwierdza moje, co do zamierzeń Popiołców przypuszczenia - ojciec słaby jeszcze usiadł i westchnął ciężko. - Powiem wam jednak najpierw, kim naprawdę są.

Wcześniejszy gwar towarzyszący zebraniu zniknął gdzieś bez śladu. Słabego jeszcze głosu ojca wszyscy słuchali z największą czcią.

- Wiecie, że pojawili się zrazu na ziemi Rębajców, nie dalej niż dziesięć lat temu. Zdobyli ich chwiejne serca i słabe umysły. Poszli na południe, by omotać też Bukowców, co im się udało. Próbowali zawładnąć Nurtowcami, co tylko częściowo, dzięki mocnym charakterom Lewobrzeżnych im się powiodło. Dawniej myślałem, że chcą wszystkimi Słowianami zawładnąć, lecz teraz wiem, że się myliłem.

Witlicha podała ojcu szklankę wody. Upłynie wiele czasu, nim naczelnik wróci do pełni sił sprzed pojedynku.

- Popiołcy mieli inny, przebiegły plan. Nie zdziwiło was, że siły po lewej i prawej stronie Dłużnicy były prawie równe? Popiołcy chcieli, żebyśmy wzajemnie się wyniszczyli. Gdyby nie Żmij, gdyby nie Bieluch już bylibyśmy zgubieni! Ale dola nasza inna...

- Dlaczego Popiołcy mieliby tak postąpić? - zapytał ktoś niecierpliwie.

- Żebyśmy nie mogli swoim wojskiem wspomóc tych co opierają się Szerszeniom za Miedzianymi Górami...

- Wybacz śmiałość, naczelniku - odezwał niepewnie Mszar. - Ale cóż nam teraz do trosk dalekiego świata, skoro własne mamy ?

- To jest ten sam świat! Sami zmiany czuliście od lat i w pogodzie i w dziwnych wieściach z dalekich stron. Nie schowamy się przed tymi, którzy Popiołców nam na zgubę przysłali!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później