Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawda II

Za wyjątkiem Biedrzeńca, Tasznika i najbliższych druhów mało kto chciał rozumieć, o czym naczelnik mówił. Zagórze? Obce wojny? Wojowie zgodzili się, przecież by razem podstępnych Popiołców z ojczyzny przepędzić! Do żniw, połowów i pasiek trzeba wracać !

Ojciec był człowiekiem wielkiej mądrości i odwagi, lecz daru przemowy nie miał. Nadto słabość ciągle jeszcze jego ciało obezwładniała. Z pomocą przyszedł mu Biedrzeniec, którego za Słowa wszyscy szanowali.

- Widzę wasze zadziwione miny. Zwątpienie w zamierzenia w was wstępuje, gdy o dalekich krajach mowa. Wiem, że nie chcecie pieleszy opuszczać! Ale miejcie wzgląd, że Witlicz życie poświęcił naszej sprawie! Stanął przeciw Wichmanowi, przeciw Omotnikowi! Do wielkiego Bielucha po przymierze poszedł! Nie z szaleństwa to robił, nie dla pychy, lecz by Słowian ratować! Tak i wy miejcie ufność w zamiary naczelnika i bądźcie mu wierni !

Pokraśnieli wszyscy zgromadzeni.

- Nikt nie myśli uchodzić! - krzyknął ktoś, co inni tylko pomyśleli. - Cóż jednak my, prości kmiecie z otoczonego bezpiecznym pustkowiem kraju Białej Wody możemy w sprawach wielkiego świata !

- Wiele ciekawych i mądrych wniosków już dziś tu wyciągnięto - pewnym głosem dołączył swoje Tasznik. - Wyciągnijmy jeszcze jeden. Skoro nasza ubogi zaścianek tak mało znaczący, dlaczego Popiołcy tyle wysiłku przeciw niemu kierują ?

- Boją się nas! - Mirko sam zdziwił się znaczeniem słów, które wypowiedział.

- Pamiętajcie nadto o tym, co nam gniewosz królewski nakazał! - dodał Biedrzeniec. - Kończy się nasz czas na tej ziemi! Miejmy wiarę w bogów i ufność we własny rozum, bo droga przed nami jedna !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później