Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Diabły

- Szliśmy czujni, nie pierwszy raz to robiliśmy! - bronił się Mirko, wyprzedzając niewypowiedziane jeszcze zarzuty. - Gdy tylko weszliśmy do tego piekielnego lasu, od razu miałem złe przeczucia. Lecz żadnych widomych śladów zasadzki nie było. Wtem las wokół nas o ożył. Drzewa, krzewy i głazy zamieniły się w dzikich wojowników. Siekli tak szybko, że nawet okiem złapać ich trudno było, o obronie nie mówiąc. Nawet krzyknąć mało kto zdążył... Ja przeżyłem tylko dlatego, że uderzony czymś tępym z miejsca nieprzytomny upadłem. Musieli mnie uznać, za już martwego.

- Jak to możliwe? - słysząc tą dziwną opowieść Ciernik zwrócił się wprost do Biedrzeńca.

- Także chciałbym wiedzieć - odpowiedział zamyślony żerca. Nagle odwrócił się.

- Witlicha, Krokosz! Do mnie! - przywołał podwładnych. - Czujecie ?

- Jak we Włościanach! Muchomory! - krzyknął Krokosz.

- Nie tylko. Wiele innych grzybów i roślin tu w powietrzu się unosi. - dodała Witlicha. Biedrzeniec, szeptunka i Krokosz porozumieli się wzrokiem. - Wielce wprawny zielarz za tą masakrą stoi !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później