Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Żmijowi

Stanęliśmy głównymi siłami nieopodal wioski, której syci mieszkańcy nie zdawali sobie sprawy ze zbliżającej się walki. Bitwa, która miał się tu rozegrać zgładziłaby ich szczęśliwy zapiecek, a im samym, odebrałaby dziecięcą naiwność.

Nie zdążyli jednak ucierpieć od bratobójczej walki Słowian ze Słowianami. Gdy podeszliśmy pod osadę, zamiast zapachu pieczonego chleba i widoku krzątających się rolników zastaliśmy tylko swąd i czerń. Dym ślizgał się po resztkach zamożnych jeszcze przed chwilą chat. Czarne obłoki unosiły gromadzony przez pokolenia majątek, inwentarz i, nie sposób było się pomylić, same ciała gospodarzy.

Przez gryzącą zasłonę uchodzącej z wiatrem przeszłości przebijał się jeszcze jeden zapach. Taki sam, jaki poczuli Biedrzeniec, Witlicha i Krokosz w miejscu zasadzki na oddział Mirka.

- Muchomory - pomyślała głośno Witlicha. - Aż tutaj dotarł gniew Żmija. Dokąd on chce nas wypędzić, skoro nawet do tej ziemi rości sobie prawo ?

- Tam skąd przyszliśmy - odpowiedział jej Biedrzeniec. - Za Miedziane Góry. Pogódźmy się z myślą, że nasz czas nad Białą Wodą mija naprawdę !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później