Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Winowajcy

- Ktoś nadchodzi od strony obozu! - wykrzyknął jeden z przybocznych ojca. Spojrzeliśmy w kierunku wskazanym przez żołnierza. Rzeczywiście, od południa zbliżali się jacyś ludzie. Z początku ich sylwetki były niewyraźne. W miarę jak się zbliżali, rozpoznawaliśmy w nich najpierw Prawobrzegów, potem wodzów, a wreszcie potrafiliśmy wskazać, który z jakiego zrodzony stanu.

Najważniejszy z nich szedł z przodu. Bogato zdobiony w osobliwości z najdalszych stron świata strój zdradzał w nim kupca. Drugi, w solidnej choć wyszczerbionej kolczudze, był wojem. Trzeci natomiast musiał być rzemieślnikiem, choć tajemnicze znaki na jego ubraniu nie zdradzały, w jakim zawodzie był biegły.

Podeszli na kilka kroków, rozglądając się z trwogą po pogorzelisku. Przerażenie musiało w nich być ogromne, bowiem zamiast zwyczajowego pozdrowienia zaczęli od oskarżeń.

- Dlaczegoście to zrobili !?

Nasi wodzowie zmieszani spojrzeli po sobie i minęło kilka chwil, nim w imieniu drużyny przemówił Biedrzeniec.

- Oskarżacie nas o to okropieństwo !?

- Nie ma tu innych wojsk - z pogardą odpowiedział kupiec. - A w promieniu wielu dni drogi nie znajdzie się ludzi zdolnych chociażby wyobrazić sobie takie zezwierzęcenie. Kimkolwiek jesteście, odpowiedzcie: czym wam ci biedni wieśniacy zawinili ?

- Widzę, żeście już nas osądzili - Biedrzeniec w miarę przemowy nabierał pewności siebie. - Nie ma więc dla was znaczenia, co powiemy na swą obronę. Wiedzcie jednak, że to co się tu wydarzyło i dla nas jest potwornością. I naszych przyjaciół podobny los spotkał. Winowajcy tej rzezi są po części powodem naszej tu obecności. Zdarzenia, które stoją za dzisiejszą tragedią odmienią także i wasz los. Jeśli jeszcze tego nie dostrzegliście.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później