Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mniej

Setki z nas oddało życie w czasie białego szkwału jeszcze nim wylądowaliśmy na prawym brzegu. Wielu zginęło, gdy zdobywaliśmy Włościany, a z tych co szli na południe w drużynie Mirka paru zaledwie zachowało życie.

Wielu Lewobrzegów i wiele szeptunek wróciło do Ujścia i okolicznych przystani, by nieść pomoc uchodźcom ze wszystkich krajów Białej Wody. Dwa tysiące marynarzy ciągle pilnowało Białej Wody, pomagając jednocześnie, starcom, kobietom i dzieciom szukać schronienia w kraju Nurtowców. Najmniej dwie setki ruszyło do ziem Bukowców i Rębajców, by tam sytuację rozeznać. Silna drużyna pozostała we Włościanach, obsadzając tamtejszy obóz, pilnując niepewnych jeszcze Rębajców i opiekując się rannymi (Świetlik, jak wieść niosła, dochodził już do zdrowia). Znaczne siły musiały także pozostać w odwodzie.

Dziesięć tysięcy. Tyle nas stanęło następnego po poselstwie Korowaja dnia o świcie na równinie rozciągającej się u wrót obozu Stany. Odległość od warowni była znaczna. Połyskiwały tylko w bladych promieniach płachty namiotów, proporce drużyn i znaki cechów. Nie mogliśmy, rzecz jasna, dostrzec postaci obrońców, jednak wyobraźnia podpowiadała nam, jak gęsto zapora z połączonych łańcuchami wozów usiana była włóczniami, łukami, mieczami i wszelką znaną Słowianom bronią.

Jeszcze chwila i ruszymy. Samobójczy marsz słabo uzbrojonych Lewobrzegów, Żywiczów, Rybowców, Dąbrowców, Bagieńców, nowych ochotników plemion Rębajców i Bukowców zakłóci sielski krajobraz tej sytej ziemi. Będziemy ginąć w beznadziejne walce ze zdrowymi, zmyślnymi, uzbrojonymi w pierwszorzędną broń i schowanymi za osłoną wozów armią Stanów.

Niechby i zginąć, byle wcześniej zabrać do Nawii choć jednego sługusa Popiołców! Niechby i jeden tylko ze Sprzymierzonych przy życiu pozostał, już to będzie zwycięstwo, jeśli wszytkich wrogów trupem położymy !

W ciszy oczekiwania wrzaski obudzonych jeszcze przed świtem ptaków nie dawały spokoju. Nawet delikatny wiatr poruszający liście wyprowadzał z równowagi. Niech już się zacznie ta...

Jest! Przeciągły gwizd! Sygnał, by ruszać! Ławą Słowianie !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później