Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Po

Zwykle wydaje się, że to ścierwniki i kruki pierwsze na ciałach zabitych żerują. Nigdy tak nie było. Nigdy żaden zwierz nie wyprzedził jeszcze człowieka w zagrabianiu tego co, w umarłym najcenniejsze. Dla sępa pewnie byłaby to wątroba i oczy. Dla ludzi...

Trupiarze pojawiali się zawsze, nie wiadomo skąd. Może to chwila ich stwarza? Przygarbieni i niespokojni. Przecież jeszcze jakaś zabłąkana strzała mogła ich odnaleźć. Bohater, po bohaterze za ich przyczyną tracił oznaki swej godności. Trupiarze odzyskiwali dla świata, to co nieżyjący do ziemi byli by zabrali. Wojów jednak ta potworność mało obchodziła...

Większość zwycięzców miała wielkie szczęście. Byli zbyt wyczerpani, aby odczuwać cokolwiek. Przeważnie siedzieli tam, gdzie kres boju ich zastał i bez przytomności ślepili się we własne ręce, w ziemię, albo w niebo. Niektórzy zachowali tyle sił, by ogarnąć pobojowisko. Jeszcze mocniejsi potrafili ten koszmar zrozumieć i zapłakać.

Z tych świadomych, tylko wojowie jednej drużyny potrafili przetrzymać widok pola po bitwie. Szeptunki, które ciągle widziały nadzieję w tych, których można jeszcze uratować.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później