Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mężczyźni

Bogowie świadkami, straciliśmy więcej wojów po bitwie, niż w jej trakcie. Nie każdy widać mąż, wychowany w ciepłym zaścianku sprostać potrafi surowemu światu. Niewiasty, przynajmniej te od Witlichy, znacznie lepiej okropieństwa zniosły... Widać Dola ich inna, nie do wojaczki stworzeni. Jeśli Los pozwoli, doczekają spokojnych czasów pracując zgodnie z poleceniem Witlicza: na roli, przy rzemieślnikach i handlarzach.

Tymczasem ci, którzy straszną próbę walki przeszli mieli się przygotować do ostatecznej już z Prawobrzegami i samymi Popiołcami rozprawy.

- Dziwne, żeśmy się na Popiołców nie natknęli - zastanawiał się Ciernik. - Zdążyli ujść przed końcem bitwy ?

- Niemożliwe - stanowczo zaprzeczył Tasznik. - Posłałem ludzi na zwiady. Uszło wprawdzie wielu, gdy się wszystko rozstrzygnęło, lecz Popiołców między nimi nie było.

- Pewnie nie tacy już pewni siebie, skorośmy im raz pod Włościanami nosa utarli - zaśmiał się Sławko. - Męstwo uleciało z nich, jak dym z machorki.

- Nie! Nie naśmiewajmy się - zrugał go szybko Biedrzeniec. - To nie brak męstwa. Gdy trzeba Popiołcy do końca stają. Widzieliście przecież Omotnika. Coś innego sprawiło, że czarnych tu nie było.

- Może coś ciekawego Korowaj zechce nam powiedzieć. Pojmaliśmy go pod lasem. - powiedział Tasznik i pytająco spojrzał na Witlicza.

- Niech go wprowadzą - rozkazał naczelnik.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później