Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Korowaj

Wprowadzono jeńca. Brodę miał zmierzwioną, a strój poszedł w łachmany. Żadna z dawnych ozdób jego stroju, już go nie okraszała. Za to sine znaki na całym ciele Korowaja świadczyły, że przeszedł już swoje, jako nasz jeniec.

- Dopilnujcie, aby kości policzono tym, co jeńców obijają - Witlicz zwrócił się półgłosem do któregoś z podwładnych. Samemu posłowi zaś inne słowa przekazał. - Wybaczcie, Korowaju te cięgi. Poniosą karę ci, co się na to poważyli.

- Nie oczekiwałem niczego innego, po dzikich z bagien. - dumnie odparł Korowaj. Nie była to jednak młodzieńcza hardość wobec wroga. Kupiec naprawdę tak myślał.

- Masz o nas mylne wyobrażenie - Witlicz ze spokojem odpowiedział na zniewagę. - Ale nie jest naszym celem nawracać cię na nasza sprawę. Powiedz, gdzie podziali się wasi władcy ?

- Władcy?! - zdziwił się kupiec.

- Nie udawaj. Pytam o Popiołców. Oni przecież wami rządzą.

- Masz o nas mylne wyobrażenie - bezczelnie, z widocznym kpiącym uśmiechem, odpowiedział Korowaj. Niejeden przyboczny naczelnika po tych słowach chwytał już za rękojeść.

- Czyżby? - niezrażony ojciec drążył temat. - Nie Popiołcy nadają ton w kraju Nurtowców? Nie oni Omotali Bukowców i Rębajców? Kogo, jeśli nie samego Omotnika, jako wodza obozu posłałem do Nawii we Włościanach ?

- Zabiłeś Omotnika?! - Korowaj stracił pewność siebie. - To niemożliwe! Wielu najlepszych z nas próbowało, a tobie... - Kupiec ważył słowa przez chwilę. - Przybyszowi z dalekich stron się udało? Jak?!

- Czasem wystarczy bardzo chcieć - zaśmiał się Witlicz.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później