Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Grzech Słowian

- Tak. Masz rację. Zadufani w sobie zagubiliśmy trzeźwy sąd. Pycha zabrała nam zdolność widzenia dalej własnego nosa... - znów opuścił ciążącą ku ziemi głowę. - Nawet nie wiecie, jak bardzo oddaliliśmy się od prawdy i jakie nas grzechy spętały !

Wokół już zmierzchało. Jasny świat kurczył się pod naporem nocy, chociaż promień i żar ogniska przy którym się zgromadziliśmy dzielnie stawiał mrokowi opór. Na nic jednak zdawały się wysiłki przyjaciela ognia i podsycających go ludzi. Złe podchodziło, czuliśmy to wszystkimi zmysłami, wołane nadchodzącą spowiedzią posła.

- Mieliśmy się za światłych, na świecie najświatlejszych. Głupcy! - Korowaj przemawiał bardziej do siebie i poległych towarzyszy niż do nas. - Całkowicie oddaliśmy się w usługi rozumowi, porzucając wiarę w bogów i o duszach zapominając.

Zadrżeliśmy. Nawet najbardziej rozumowi przychylni mędracy z Półwyspu nigdy o porzucaniu wiary się nie zająknęli! Jakże to?! Jeśli nie boskie prawa, cóż powstrzymałoby człowieka od najgorszych zbrodni !?

Zło zagościło na tej ziemi! Jeszcze bardziej to teraz czuliśmy. Swąd nieodległego pogorzeliska i wsiąkająca w miękką ziemię krew tysięcy zabitych zatruwały zmysły. Dusze wojów, dopiero co rękami własnych braci od ciał oddzielone, błąkały się po pobojowisku, wśród szemrania nocy wołając ratunku. Dzikie bestie ucztowały na ich ciałach. Wokół krążyły zmory, pożądliwie spijając z żywych strach i udrękę. Sam Zły, wypełniając okolicę lodowatym powiewem, przybył rozkoszować się grzechami, które wyrzucał z siebie Korowaj...

- Nikt nie wyrzucał żerców ani kącin nie burzył. Kapłani stali się strażnikami zgromadzonych w świątyniach skarbów, a same chramy, cieszącymi oko gawiedzi zbiorami błyskotek. Już nie było komu w opiekę bogom się oddawać! Wszyscy byli syci, zdrowi i szczęśliwi. Nieszczęścia wygnaliśmy z umysłów... Bezbożni, zapatrzeni w niby-mędrów, drwiąc z odchodzącego świata, nuciliśmy pieśń:

Nie myślcie starcy, że ci bogowie
Posłużą nam lepiej niż to, co w głowie.
Niebieskie prawa wiązały zwierzęta,
Na ziemi Rozum - to jest rzecz święta !

- Biedrzeńcu! - zawył ktoś z przerażeniem. - Przerwijmy to! Nakaż ofiarę! Złóżmy żertwy i błagajmy o wstawiennictwo bogów, inaczej nas Zły zgniecie !

- Jeszcze nie - stanowczo odparł Biedrzeniec, sam ledwie opierają się grozie. - Najpierw Korowaj, za wszystkich Prawobrzeżnych, musi spowiedź dokończyć !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później