Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Oczyszczenie Słowian

Obrzędy, którym przewodził Biedrzeniec, przywodziły na myśl zdarzenia Złej Nocy - obrazu, który panowało niepodzielnie wśród mych chłopięcych wspomnień. Jak wtedy piliśmy wywar o dziwnym smaku i jak wtedy wszystko wokół utraciło ramy, drgało i mieszało się z zaświatami. A objawiały się one w przebogatym kształcie...

Przy ogniu więcej nas się zabrało. Żywi, martwi... Armia Słowian, jak przed bitwą o Stany zgromadziła się w całości. Zjawili się też Prawobrzeżni: umarli i żyjący - trudno było ich odróżnić - pokutnicy. Wcześniej pląsające przy ogniu demony skupiły się wokół Złego, przeczuwając, że wezwani bogowie rzucą im wyzwanie.

Tak też się stało. Przybyli Ci, których błagamy i którym dziękujemy. Nie ma wśród Słów takichwyrażeń, które wypowiedziane, nie kalałyby ich czci... Za nimi maszerowała wielka drużyna minionych dusz, gotowa jeszcze raz między ludzi się wmieszać.

Razem z innymi Sprzymierzonymi staliśmy na uboczy wydarzeń. Nie o nas tu chodziło, lecz o dusze Nurtowców. Sami zdecydują czyją stronę obiorą. Wojska z zaświatów już stały w gotowości, na gorejącym jeszcze ludzkim polu bitwy...

Po jednej stronie bogowie, którzy narzucili dzikiemu światu kaganiec praw, zesłali nadzieję sprawiedliwości i porządku, spowijając nasze dusze kojącymi wszelki niepokój podmuchami ciepłego Dobra. Otoczeni byli mocarną armią niezapomnianych przodków, a także domowych, leśnych i wodnych duchów służących światłu. Marszałkowie tego wojska: Żmij, zwany gniewoszem królewskim, Bieluch Pan i Orłan Biały powiedli jasne hufce za swymi proporcami.

Naprzeciw nich kotłował się potężny bezład...

Pomiędzy tymi dwoma siłami stali Prawobrzeżni, drżąc w bojaźni o swój los. Ukorzą się czy hardo trwać będą przy swoich dawnych błędach, skazując i siebie i nas na zgubę ?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później