Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mały Wiec

- Ty powinieneś wiedzieć najlepiej - atakowali mnie przyjaciele, gdyśmy wieczorem kończyli zupę z soczewicy. - Twój ojciec zadecydował! Ty teraz będziesz wodzem !

- Nie będę! - broniłem się przerażony. Witlicz całe życie wpajał we mnie jedno: posłuszeństwo. A teraz chce, bym sam, nie znając litości i sprzeciwu, innym wydawał polecenia?!

- Będziesz mieć bogów przed rozumem czy na odwrót? - koniecznie chciał wiedzieć Bażyna.

- Odwieczny problem. Wielki, jak świat. I ja mama go rozwiązać?! - w popłochu odpowiedziałem niegrzecznie pytaniem.

- Jak każesz gospodarzyć: każdy ród na swoim czy spółdzielnie będą ziemi i zwierząt doglądać? - młodzi woje z lewego brzegu domagali się wyjaśnień.

- Będziesz chciał stałego wojska czy pospolitym ruszeniem będziemy stali ?

- ...nie myślałem o tym... - wyszeptałem osaczony.

- Dość już tego będzie ! - spod lawiny pytań uratował mnie ojciec. - Nikt go jeszcze na naczelnika nie obrał. Ani was na wodzów! Mało widać zrozumieliście z tego co mówiłem. Los będzie w waszych rękach, ale dopiero, gdy się z teraźniejszych klęsk podniesiemy.

Wszyscy młodzi przy ognisku: Borówka, Czubajka - siostrzenica Witlichy, Bażyna, Krokosz, Świetlik, który dopiero co ozdrowiały przybył z północy, Krokosz, synowie Kolczaka, siostrzeńcy Mszara i Ciernika, młodzi kuzyni Sławka i Mirka - wszyscy zamilkli zawstydzeni.

- Sami widzicie, że nie wiecie nawet, jakiego świata chcecie! - przemówił ostro, ale po chwili jego ton złagodniał. - Ale znacie już właściwe pytania. Przynajmniej kilka. Szukajcie więc na nie odpowiedzi. A tymczasem, wszyscy musimy pamiętać, że potęgi Popiołców ze stolicy nawet nie naruszyliśmy !!!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później