Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zapach słabości

Omotane morderczym szałem bestie, chata po chacie, pastwiąc się okrutnie nad swymi ofiarami, rugały z wioski wszelkie oznaki życia. Czy się mieszkańcy biernie poddawali śmierci czy jakiś odszczepieniec próbował bronić się widłami, wszystko jedno - ginął w męczarniach.

Mówią, ze psy potrafią wyczuć strach i słabość. Te bestie, które psami były wiele pokoleń temu, musiały rozpoznawać uczucia jeszcze lepiej niż przodkowie. Z tego powodu stado, które zamierzało z nami się rozprawić nie ruszyło zdecydowanie, mimo, że stanęliśmy na otwartej przestrzeni.

Z naszej strony dobiegał do węszących wokół potworów jedynie zwykły ludzki strach, zmieszany jednak z wolą przetrwania i walki. U miejscowych tego drugiego uczucia nie było. Od wielu pokoleń. Tym właśnie bestie się żywiły. Zastąpiły w tym bezbożnym świecie niewidzialną śmiercichę, która po każdego przychodziła...

- Zimowit! Skrzesaj ogień! - krzyknął Świetlik. Tak, wiedziałem, że jeśli nawet przez chwilę olbrzymy nie były pewne kim jesteśmy, to w końcu zaatakują. W walce z wieloma tak potężnymi bestiami szans nie mieliśmy żadnych. Tylko ogień, tylko na chwilę może je powstrzymać...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później