Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ogarony

- Marnie to dla nas wyglądało - opowiadał Świetlik, gdy wóz z coraz większym trudem przeciskał się przez gęstniejącą ciżbę uchodźców. - Bażynę... już bez ducha, szarpały trzy potwory. Zażyn, osaczony przez chyba cztery psy, także opadał już bez przytomności. Ty i Krokosz równocześnie wrzasnęliście ukąszeni. Sami z Borówką tylko chwile byśmy jeszcze wytrzymali, przeciw tym obmierzłym poczwarom...

- Prawda to - nieproszony wtrącił szary druh woźnicy. - Nie ma sposobu na ogarony... Dawniej mądrzej się ludzie hodowlą psów zajmowali. Wilczaki pasterskie krzyżowali, żeby najlepiej stad na halach pilnowały, od chartów nie znano szybszych biegaczy, a ogary były królami polowań. Tyle, że lud nasz, pijany władzą rozumu, przestał rozsądku w hodowli używać. Te potwory, które was napadły to ogarony. Zbyt wielkie i przerażające, by mogły po dawnego ludziom być użyteczne. Stworzono, je tylko, aby udowodnić, że to możliwe i się tym osiągnięciem pysznić. Kiedy z niewoli uciekły, ukazały całe szaleństwo swoich twórców...

- Nie wiem dlaczego nagle wszystkie bestie zaprzestały walki - ciągnął przerwaną opowieść Świetlik, nieufnie spoglądając na woźniców. - Przez chwilę nasłuchiwały piskliwych odgłosów od strony osady, żeby nagle ze skowytem, co sił w nogach uciec w przeciwną stronę. W dole, między chatami inna sfora także umykała przed gwizdami.

- Nie ucieszyło nas, gdyśmy zobaczyli, kto nas wybawił - wtrącił Krokosz.

- Prawda! Gdy zobaczyłem czarnych na koniach - dziesięciu, może dwunastu - dreszcz przeszedł mi po ciele - mędrak bezwiednie poprawił kołczan, a łuk ścisnął mocniej. - Pomyślałem, tylko, żeby Borówce przedśmiertnej hańby zaoszczędzić, gdy już nas dopadną...

- Nie wiadomo tylko komu ta hańba... - dodała Borówka przez zaciśnięte zęby.

- W każdym razie - zrugany Świetlik szybko zarzucił temat. - Zostawili nas. Nawet się nami nie zainteresowali. Pognali za ogaronami, nie zważając ani na niedobitki wieśniaków ani na nas !

- Nic dziwnego - tym razem czarny woźnica przerwał niegrzecznie. - Ludzi tu pełno. Żadna to dla Popiołców nowość ani wartość. Za to ogarony to rzadkie bestie. Dar w sam raz, by się Wichmanowi przypodobać !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później