Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Musimy

Wnętrze warowni było równie suche, jak pustynia wokół. Dobrze dopasowane głazy i rozpostarte nad głowami płachty chroniły wprawdzie dziedziniec przed drobinami piasku, ale za to wzmagały zaduch panujący w tym miejscu. Tym bardziej, że było pełne ludzi.

- Witajcie żołnierze Nałęczów! - przemówił do nas głos postawnego mężczyzny stojącego w oknie wieży - Zostaliście wybrani, aby wziąć udział w wielkiej sprawie. Pomożecie przywrócić na świecie sprawiedliwość, ład i rządy rozumu. Sami, jeśli w tej walce wykażecie się dzielnością, wrócicie do swoich krain bogatsi i mądrzejsi po tysiąckroć. Odzyskacie swoje domy, by uczynić z nich pałace !

- Szaleniec - krótko i bardzo cicho ocenił te słowa stojący przed nami starzec.

Mnie także te słowa wydały się dziwne. Cóż jednak mieliśmy robić? Z braku sił jednego towarzysza musieliśmy pochować wśród wydm. Nie chcieliśmy, aby Zażyn podzielił jego los, a tylko tutejsi uzdrowiciele mogli mu pomóc...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później