Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Prawowity

- Jam jest Nałęcz Rudy - ciągnął mówca. - Po bohaterskiej śmierci mego zacnego kuzyna, księcia Nałęcza zwanego Czarnym, którego wasi nieokrzesani współplemieńcy, do spółki ze sługusami Wichmana zdradziecko napadli...

Wiedziałem, że to był pierwszy sprawdzian. Kto z zebranych na dziedzińcu podniósł głos w sprzeciwie, tego strażnicy natychmiast przemocą wyprowadzili. W ostatniej chwili powstrzymałem czerwonego ze złości Świetlika od krzyku.

- Milcz! Nie wolno nam zdradzić, kim jesteśmy, bo zginiemy! - rozkazałem mędrakowi na tyle stanowczo, aby się uspokoił i na tyle cicho, żeby nikt na to nie zwrócił uwagi. Krokosz i Borówka na szczęście sami zrozumieli, że nie wolno im się odezwać.

- ... lecz błędy waszych braci wy możecie odkupić, idąc za mną - dokończył Rudy, gdy tłum już się uspokoił - Sprowadzono was tu, bo wykazaliście się odwagą, niezwykłą dla waszych szczepów, mądrością, której w waszej rodzinnej kniei niedostatek, albo.... - powiódł wzrokiem po zebranych - ... albo po prostu mieliście szczęście !

- Jakie to szczęście móc zginąć - szepnął drwiąco starzec, który już coś wcześniej o szaleńcach wspominał - za twoją żądzę korony !

Grupa młodych Bukowców, zaśmiała się szczerze z tych słów. To był błąd. Ich także, nie żałując kijów wyrzucono z dziedzińca. Wszyscy wokół zaczęli czuć się jak w pułapce.

- Kto nie zawiedzie nas - Rudy spojrzał na wypędzanych kopniakami Bukowców. - Tego nakarmimy, rannych uzdrowimy, a po zwycięstwie z sowitą nagrodą odprawimy do domu !

- Przy najbliższej sposobności musimy stąd uciekać - szepnąłem do przyjaciół.

- A co będzie z Zażynem? - zbuntowała się Borówka.

- Najpewniej już nie żyje.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później