Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Szalony

- Nie będziecie służyć byle komu - dumnie opowiadał mężczyzna w oknie. - Nasz ród wywodzi się od samego Chościska, mimo, że przez podłych zdrajców od początku był nękany...

Rozejrzałem się po dziedzińcu. Na drugim jego końcu, czterech niewolnych z mozołem obracało wielkie, drewniane koło. Wraz z nim popychane wielkimi zębami obracało się mniejsze, które z kolei poruszało grubą linę. Lina to zanurzała się, to wynurzała z niewiarygodnie głębokiej studni. Cebry przymocowane do liny co kilka łokci, za każdym wyłonieniem się z ciemności niosły ze sobą kilka garści mętnej wody. Słudzy z wielkim namaszczeniem, kropla po kropli, podlewali zdobytą z takim trudem wodą maleńkie, prawie bezlistne drzewko rosnące u stóp wieży.

- Taaak... od samego początku wasze rządy rozumu prowadziły Chechło do tego czym jest dzisiaj - mamrotał pod nos starzec, w czasie, gdy Nałęcz Rudy wyliczał zasługi pokoleń swych przodków. - Zbudowaliście kopalnie, dymiące warsztaty, piece do wytapiania wszystkiego co tej z ziemi wyciągnęliście. Z żyznej ziemi, najbardziej bezwzględnymi sposobami wydobyliście ostatnie soki. Tak! Wasz rozum osiągnął doskonałość! Spójrzcie dookoła. Piasek wiatr i skały. Nie dało się więcej z tej ziemi wycisnąć !

Chociaż pomni losu Bukowców wszyscy wokół udawali, że z uwagą wpatrują się w mówcę z okna, naprawdę słuchali starca.

- Kim jesteś, ze mówisz takie rzeczy, a oni pozwalają ci żyć?! - ktoś w końcu zebrał się na odwagę, by zapytać.

- Nie mogą mi nic zrobić, bo jestem rodzonym bratem Rudego i Czarnego. A zwą mnie Szalony - odrzekł spokojnie starzec.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później