Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Jeden za jednego

Kładka ułożona na szczycie okalającego gród potężnego wału była wąska. Na tyle, że tylko jeden żołnierz naraz mógł z mieczem stanąć naprzeciw wroga. Jako, że ani woje zdradzonych mieszkańców Hradczyna ani spędzeni tu pod przymusem żołnierze piechoty Nałęczów nie władali po mistrzowsku bronią ginęli na przemian - z krzykiem, lub dźwiękiem głuchego uderzenia spadając na dachy domostw poniżej. Jeden za jednego.

Na dole zdawało się, że wściekli jaźdźcy księcia Chechła roznosili miasto na kopiach, podpalając to, czego nie mogli zabić. Zaskoczeni mieszkańcy nie chcieli jednak, jak domowe bydlęta iść bez szemrania do uboju. Kryjąc się wyłomach, ciasnych zaułkach, wąskich oknach i głębokich piwnicach razili jeźdźców pociskami kusz i łuków. Ginęli i konni i mieszkańcy grodu. Jeden za jednego.

Na zewnątrz, równym szykiem miasto otaczali Popiołcy, pilnując, aby z tego piekła nikt nie próbował uchodzić. Część Czarnych miała także oko na wiatraki otaczające gród. Kilka z nich... zdawało się poruszać i przybliżać do wałów miasta !


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później