Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Kółka

Dwaj jeźdźcy Nałęczów zsiedli z koni po raz pierwszy, od kiedy przekroczyli bramy miasta. Niespiesznie podeszli do drzwi, za którymi rozpościerał się zamknięty w ciasnej i zapuszczonej izbie nieskończony świat Archima. Kilka kopniaków i ów świat stanął przed żołnierzami otworem. Gdyby tylko chcieli i potrafili go zobaczyć...

- Coż to starcze! - zaśmiał się wyższy. - Zdziecinniałeś w jesieni życia. Bazgrzesz sobie w najlepsze węgielkiem, kiedy na ulicach pożoga. Nieroztropnie!

Stary mag z trudem wynurzał się z zamyślenia. Jeszcze nie był tutaj, jeszcze mu rzędy liczb i wzorów przed oczami wirowały. Niższemu z najeźdźców nie spodobała się ta wzięta za brak szacunku nieprzytomność. Zamachnął się, a jego miecz przeciął szklane naczynia wypełniające całą ławę przy wejściu. Zasyczały w proteście i dopiero to otrzeźwiło nieco czarownika.

- Kim jesteście?!

- Dziękujemy, że łaskawy pan zechciał poświęcić nam nieco uwagi - odrzekł drwiąco wyższy. Przerwał i rzucił płonącą szczapę na półkę uginającą się od grubych ksiąg. - Ja jestem Noli, zwany Turem, a mój druh to szlachetny Bartosz Kołodziej.

- Co robicie?! - Archim nieudolnie próbował powstrzymać napastników niszczących jego świat. - Czego chcecie ?

- Chcemy abyś umarł - odrzekł, już bez jakichkolwiek uczuć w głosie niższy i przebił starca mieczem. Archim szeroko otworzy oczy. Nie rozumiał przyczyny tych wypadków. Przed śmiercią powtarzał tylko strzępy rozmowy:

- Noli Tur... Bar...

Archim odszedł nim dokończył, a wraz nim tysiąc lat mądrości.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później