Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Skoki

- Gęsiego. Blisko ścian i krótkimi skokami. Od wyłomu do wyłomu - Świetlik pouczał nas jak bezpiecznie przedostać się na południowy kraniec grodu. - Pamiętajcie, żeby nie wdawać się w żadne potyczki. Teraz !

Jak się już wcześniej umawialiśmy wyskoczył pierwszy, za nim Krokosz, Borówka tuż za młodym żercą a koniec pochodu mnie przyszło ubezpieczać. Przecięliśmy pędem zawaloną rupieciami ulicę i biegnąc wzdłuż ściany wskoczyliśmy do dziury wyrwanej przy uderzeniu jednego ze skalnych pocisków. Ledwie skryliśmy się między resztkami domostwa, usłyszeliśmy kroki uciekających mieszczan. W pogoni za nimi nad nasza kryjówką przeskakiwali jeźdźcy Nałęczów. Dopadli biegnąca najwolniej rodzinę. Nikogo nie pozostawili przy życiu.

- Zwierzęta! - szepnęła Borówa, odwracając głowę od strasznej sceny.

Wkrótce i okrutni jeźdźcy zapłacili życiem, przebici dziesiątkami strzał wypuszczonych z ukrycia. Kołowrót śmierci jeszcze raz uszczuplił plemię Słowian. Złośliwy śmiech Popiołców jeszcze raz zagrał nam w głowach...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później