Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ku mrokowi

Dawniej wejście było starannie ukryte. Teraz, gdy podstawa świątyni naruszona była uderzeniami wielu skalnych pocisków, czekało odsłonięte, wabiąc obietnicą wolności, a równocześnie wypełniając serca mrokiem lęku.

- Coś się tam czai, czuję to - niepewnie, jakby bojąc się bardziej naszej reakcji niż korytarza odezwał się Krokosz.

Świetlik z początku chciał odpowiedzieć pogardliwie, lecz powstrzymał się. Milczała i Borówka.

- Nie ma wyjścia - zadecydowałem - cokolwiek tam zastaniemy, jest lepsze od pewnej śmierci tutaj.

Tym razem to ja pierwszy zanurzyłem się w mrok. Chłód, tak odmienny od żaru płonącego grodu, uderzył już przy pierwszym kroku. Wąski i niski korytarz prowadził nas prosto, drogą z wolna, lecz uparcie wiodącą w dół. Trzymając miecze w pogotowiu daliśmu się ponieść tej niezbadanej drodze.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później