Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ostatnia bitwa

Mroczny korytarz, wraz ze swymi piekielnymi mieszkańcami zaczął wreszcie - krok po kroku - unosić się ku górze. Zmysły z wolna wracały na swoje miejsca i stawały się nawet ostrzejsze, jakby chciały odpłacić za okrutne żarty, jakie czyniły nam przez całą drogę.

Światło, znacząc drogę przed nami jaskrawymi słupami od sklepienie aż do samej podłogi wypełniało nasze serca nadzieją. W końcu ukazał się wielki i oślepiający blaskiem krąg wyjścia. Z radością, zaniedbując ostrożności rzuciliśmy się ku niemu i wylegliśmy na otwartą przestrzeń, mrużąc atakowane lśnieniem południowego słońca oczy i rozkoszując się świeżym, powietrzem.

Leżeliśmy chwilę bez ruchu i bez słów, a gdy podnieśliśmy się na łokciach - jedno po drugim - dojrzeliśmy ostatnią nadzieję Słowian na miejsce w dziejach.

- Witlicz!

Zaledwie paręset kroków przed nami dogorywał stary świat Hradczyna. Ze swoimi wspaniałościami, ale też i grzechami zagłębiaj się w zniszczeniu. Lecz Popiołcy nie doglądali już wałów grodu, aby się ten koszmar dokonał ostatecznie. Mieli przed oczami armię wszystkich słowiańskich szczepów Białej Wody, tym straszniejszą czarnym rycerzom, że świadomą, kto jest jej prawdziwie nienawistny.

Żywicze, Rybowcy, Bagieńcy, Dąbrowcy, Bukowcy, nawróceni Rębajcy i Nurtowcy obu brzegów Dłużnicy w liczbie najmniej pięciu tysięcy stanęli naprzeciw niespełna pięciuset Popiołcom. Myliłby się jednak ten, kto widząc taką przewagę w liczebności wojsk pochopnie wskazałby zwycięzcę potyczki.

Słowianie, pełni wprawdzie zapału i wiary, nie mieli wojennej zaprawy, przednich pancerzy i karnych koni. Każdy człowiek z mieczem, włócznią czy łukiem mógł przeważyć szalę walki. Wiedzieliśmy o tym wszyscy czworo, dlatego biegiem rzuciliśmy się, by wspomóc walecznych braci.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później