Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Szarża

Czas biegł wolno. Jak w koszmarnym śnie, tym wolniej zdawaliśmy się biec, im bardziej chcieliśmy dołączyć do braci. Każdy oddech stawał się wiecznością, choć był coraz płytszy i więcej sił nas kosztował. Czy to ciągle muchomory mieszały nam w głowach? Może po prostu przerażało nas to, co widzieliśmy przed sobą...

Karna, stojąca w doskonałym porządku jazda Popiołców, otrząsnąwszy się z pierwszego zaskoczenia czekała rozkazu. Gdy nadszedł, zjeżył się nam włos na głowie. Nieludzki, nieznoszący sprzeciwu dźwięk wydobył się z gardła Wichmana i niczym echo niesiony przez wodzów i dziesiętników dotarł do każdego z czarnych.

Ruszyli jednocześnie. Miarowo uderzali mieczami o tarcze i zbroje, aby wzbudzić lęk w sercach Słowian. Rozciągnęli swoje linie tak, by w nadchodzącej szarży nie wchodzić sobie w drogę. Gdy ten manewr zakończyli, kolejne, powtarzane dziesiątkami gardeł polecenie dobiegło naszych uszu. Popiołcy zaczęli przyspieszać nie przestając hałasować stalowymi pancerzami. Do trwożącego serca zgiełku dodali pieśń. Równe, nawykłe do wspólnego śpiewu głosy Popiołców zlewały się w jedną melodię, której uległo wszystko, co w okolicy żyło i woli rycerzy nie podlegało.

Trująca pieśń otworzyła przed nami swe znaczenie, gdy Popiołcy z wyciągniętymi mieczami i pikami szarżowali na Słowian...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później