Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Złudne światy

- A cóż takiego chciałbyś dodać- zaciekawił się Witlicz - do bezmiaru zbrodni, który po sobie zostawiasz?

- Zbrodni?! Wiesz chociaż kim naprawdę jestem? W jakiej sprawie tu przybyłem? - Wichman podniósł głos. - Nic nie wiesz!

Witlicz spokojnie odłożył broń. Usiadł na kamieniu i nakazał Wichmanowi, aby ten uczynił tak samo.

- Opowiedz więc o swoich zamierzeniach - zachęcił rycerza. - Pamiętaj jednak o Omotniku. Zatrute słowa nie przyniosły mu szczęścia.

- Omotnik był głupcem! Myślał, że gładkie słowa wystarczą, światu przynieść nowy ład. I za to zapłacił. Ja wiem, że bez miecza drogi do przyszłości się nie wyrąbie...

- Przyszłości? - naczelnik podchodził do słów Wichmana ostrożnie, ale z wyraźnym zaciekawieniem.

- Naprawdę niewiele wiesz o świecie - chociaż pokonany i osaczony, Wichman z wyższością spojrzał na Witlicza. - Jeśli chcesz opowiem ci o ziemiach za Miedzianymi Górami. Biała Woda przy nim to zaledwie sadzawka, a wasza historia to mgnienie. Dowiesz się wiele, ale pod jednym warunkiem.

- Jakimże to? - zapytał Witlicz nie tracąc czujności.

- Ty w zamian opowiesz mi o swoich bestiach: Żmiju, Orłanie i Bieluchu.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później