Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


W rękach bogów

Witlicz długo myślał nad Słowami Wichmana. Wroga niegdyś potężnego, budzącego lęk i wraz ze swym bratem Strachem, wkradającego się do snów najmężniejszych nawet wojów. Dziś sam wydawał się po prostu starym przestraszonym człowiekiem, który zmieniał najskrytsze tajemnice na choćby i haniebne, ale jednak życie.

- Przybyłem tu z pięciuset towarzyszami - mówił powoli. - Pokonaliście mnie, Słowianie, ale nie myślcie, że ma to jakiekolwiek znaczenie. Pięciuset. Jesteśmy tylko niewielkim oddziałem, jednego z dziesięciu Rojów. Za Miedzianymi Górami resztki wspomnień waszych przodków znikną niedługo pod fundamentem nowego świata. Dzień Zjednoczenia jest bliski!

- Naprawdę w to wierzysz - szczerze zdziwiony Witlicz uśmiechnął się nieznacznie. - Sam wiesz jednak, kto wam zamierzenia popsuje.

- Jeśli jest ktoś taki, to chyba tylko bogowie.

- Tak. Nasi bogowie!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później