Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wiedza za życie

- Kim są Żmij, Orłan i Bieluch? - Wichman ciekaw był przyczyn swej klęski. - Wszystko szło po naszej myśli, dopóki oni nie zgromadzili Słowian pod jednym proporcem...

- Nie uwierzysz mi - naczelnik spojrzał w niebo. - Ale nie wiemy. Mylisz się sądząc, że nam przewodzą. Oni nas wygnali! Żmij przemocą, Bieluch w drodze nam towarzyszył, a Orłan wskazał drogę... Tylko dlatego stanęliśmy razem na tej ziemi, że inne kraje Białej Wody już są ludziom niedostępne. Czy twoi szpiedzy nie donosili o tym?

- Donosili - przyznał rycerz. - Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie dałby wiary takim wieściom. Sądziłem raczej, że to twój sługa Tasznik, te niedorzeczności rozsiewa, aby tym łatwiej Słowian do pójścia w bój skłonić.

Tasznik, trzymający się z tyłu za Witliczem skrzywił się. Widać, że to sprytne zamierzenie nie przyszło mu do głowy. Wielki świat wiele jeszcze mądrości zazdrośnie skrywał przed Słowianami.

- Zmyślne - Tasznik odważnie przyznał się do niewiedzy. - Niestety Biała Woda w szponach dzikich poczwar i gęstwinie nieprzeniknionej puszczy naprawdę się pogrąża. Nie znane nam jest ani źródło ani właściwość tego zjawiska.

Wichman zamyślił się na chwilę, po czym z błyskiem w oku podniósł głowę, wstał i zwrócił się do zgromadzonych wokół Witlicza wodzów.

- Czy jeśli pomogę wam tę zagadkę rozwikłać, darujecie mi życie ?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później