Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Twierdza Świat

- Skoro już wybrałeś swoją dolę Wichmanie, mów szczerze - rozkazał Witlicz - co ci rozum o ostatnich wypadkach każe myśleć.

Wichman skrzywił się świadom, że przez resztę życia przyjdzie mu naginać karku i dzień po dniu wyrzucać z pamięci wspomnienia wielkiej swej przeszłości. Nienawykły służyć, odrzucił jednak dumę po raz kolejny i odpowiedział zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą.

- Świat ma długie dzieje. Nawet pewnie nie wiecie, ale i wasz lud kiedyś nim władał niepodzielnie... Nie o tym jednak chciałem mówić. Jest na Ziemi warownia. Najpotężniejsza ze wszystkich rzeczy, jakie świat nosił. Mówią, że istniała nim jeszcze Słowianie, a wcześniej Romanowie i Ellanowie zasiedlili kraje wokół. Kto ją zbudował i dlaczego, nikt pojęcia nie ma. Mimo, że skruszona, wciąż jest potężna i nie można jej w żaden sposób zdobyć. Przyjmuje w swe mury sprawiedliwych, przed nieładem i złem ich broniąc.

- Mówisz nam, żebyśmy się przed gniewoszem tam schronili?!

- Nie. Nigdy nie byłem nawet w pobliżu tej warowni. Wiem, że Twierdza istnieje, ale reszta tej opowieści to bajdy, które lud powtarza. Ale jest w bajkach o Twierdzy coś, co mi bieg wypadków nad Białą Wodą przypomina.

- Mów prędko - ponaglił niecierpliwie Tasznik.

- Dawne opowieści nazywają warownię o której wam wspomniałem Twierdza Świat. Mówią też, że istnieje, gdzieś na bezkresnym morzu inna twierdza. Twierdza Mrok. Z niej się cało zło jakoby wywodzi i morderczymi falami, co pewien czas świat zalewa. Pod różnymi postaciami się ukazuje. Raz pychą umysły Romanów napełniła i do wojny z największymi podówczas Ellanami ich skłoniła, Ziemię na krawędź zagłady sprowadzając. Innym razem w dusze dzikich plemion tchnęła szaleństwo, by te - Szarańczą nazwane - niszczyły wszystko i wszystkich na swej drodze...

- Dlaczego nam te bajki opowiadasz? - pytał wciąż nieufny wobec Wichmana Ciernik. - Cóż one z prawdziwym Światem wspólnego mają?

- Wojna Ellanów z Romanami to prawdziwe dzieje, nie bajki. Tak samo najazd Szarańczy - odparł Wichman dusząc ostatki godności. - Tak w tych wypadkach, jak dawniejszych jeszcze wydarzeniach, coś nezwykłego i potężnego wyłaniało się z niebytu i świat prawie pozbawiało życia, za każdym razem zupełnie jego oblicze zmieniając. Nikt rozumem przyczyn tych zjawisk ogarnąć nie potrafił.

- Bo też i nie dziedziną rozumu właściwości tych zjawisk były - wtrącił milczący dotąd Biedrzeniec. - Jeśli ktoś, jak wy Popiołcy, istnienie Nawii i Prawii odrzuca pojąć tych zdarzeń nie zdoła.

- Może masz słuszność - czarny nie patrzył mu w oczy. - Tak czy inaczej to, co się teraz nad Białą Wodą dzieje, może być kolejną z mrocznych fal...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później