Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Na te ostatnie dni

Wróg pokonany. Wola Popiołców, aby Słowian w kajdany zakuć i do swoich celów użyć została skruszona. Nie było już w zasięgu czujnych oczu i uszu Tasznika siły, która mogłaby przyjść pojmanym czarnym na ratunek.

Nikt jednak radości nie czuł. Słowianie wywalczyli sobie samostanowienie w świecie, który kurczył się z każdą godziną i nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa.

Wieczorem, w rodzinnym niemal gronie, zgromadzili się w namiocie naczelnika Żywicze, których Dola od samego początku w głównym nurt zdarzeń wplątała. Witlicz układający w głowie myśli i dla podwładnych zalecenia. Biedrzeniec - pełen dla świata ponadprzyrodzonego szacunku, a obok niego pokorny uczeń Krokosz. Świelik, próbujący uparcie rozumem sprawy ogarnąć. Surowy coraz bardziej Tasznik, dbający żeby więzy między Słowianami mocne i zdrowe pozostały. I ja, Zimowit, którego przeznaczenie wciąż niejasne...

Zanurzeni wzrokiem w trzaskającym iskrami ognisku mieliśmy ułożyć zamierzenia na wypadek zdarzeń, których przyczyn, natury ani dalszego biegu zgłębić nie byliśmy w stanie.

- Miejmy ufność w łasce bogów - ciepłym, szczerym i pełnym nadziei głosem rozpoczął Biedrzeniec...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później