Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zstąpcie!

Witlicz milcząco przyzwolił Biedrzeńcowi szukać w innych światach odpowiedzi. Żerca, jak już wcześniej wielokrotnie w mojej obecności to czynił, nastawił nad ogniem kociołki z wywarami, a ziołami wyciągniętymi spod poły okrycia okadził wnętrze. Jak wtedy, gdy Zła Noc przywołała mary do świata żywych, a nas wygnała z Jawii, zapachniało niedźwiedzim czosnkiem. Jak wtedy rozmyły się kształty i barwy. Jak wtedy dusze stały się od ciał wyraźniejsze.

- Bogowie, którzy nas łaskami obdarzacie i którzy nas za występki karzecie! - Biedrzeniec, zrazu mówił spokojnie, lecz z biegiem słów, jego głos coraz mocniej drżał w podnieceniu. - Zstąpcie i wesprzyjcie radą płoche ludzkie umysły! Poradźcie, co nam teraz czynić! Jaka jest wasza wola? Czego od nas żądacie, a czego wystrzegać się karzecie?

Nie było odpowiedzi. Czy wyższe stworzenia na dobre nas porzuciły? Biedrzeniec cierpliwie wzywał bogów. Wtórował mu Krokosz. Ojciec i ja z nadzieją oczekiwaliśmy ich rady. Dopiero jednak wtedy, gdy i rozumem się kierujący Świetlik szczerze się ukorzył i pomodlił, duchy zstąpiły między nas...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później