Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pazur, szpon i łuska

Stopniało wszystko, co nieważne. Miecze, łuki i dębowe tarcze. Teraz kruche i zapomniane leżały porzucone u naszych stóp. Gospodarskie sprzęty, widziane tylko kątem oka ustępowały miejsca widokowi rozjaśnionego dziwnym blaskiem otoczenia. Chociaż noc w pełni władała okolicą, gwiazdy obdarowały nas niemal taką miarą światła, jak południowe, letnie słońce.

Jaskrawe barwy przywarły do traw, krzewów i kamieni. Pozostawiły swój wyrazisty œlad na tobołkach, skrzyniach i workach z zapasami. Zalały namioty i czuwających przy ognisku wojów.

Żar zwycięzców i chłód wygnańców ścierały się w ich duszach, a każdy te zmagania przeżywał w milczeniu. Żałość uchodźców wokół nie pozwalał o sobie zapomnieć. Gdzieś na widnokręgu czaiły się zdziczałe wojska Żmija, który swoje porządki na świecie chciał wprowadzić. Gdzieś za widnokręgiem i za górami swoje rojenia o panowaniu snuli panowie Popiołców.

Biedrzeniec - to wznoszącym się, to znów milknącym głosem uparcie błagał bogów o łaskę, a przodków o wstawiennictwo. Wtórował mu Krokosz i my wszyscy w namiocie. Wokół swoje lęki i prośby przyoblekali w modlitwę inni żercy, woje i zwykli zgnębieni dolą Słowianie.

Mar nie trzeba było długo wyglądać. Trzy mgliste sylwetki wyłoniły się z nicości od złowrogiej północy i niespiesznie podążyły do nas. Zrazu rozmyte niechętnie zdradzały swe kształty i oblicza. Jednak z każdą piędzią ziemi, którą za sobą zostawiały w sercach naszych wypalał się obraz straszny i dla rozumu nieodgadniony.

Pazur błyszczący srebrną powłoką rozjaśnij przestrzeń przed nami. Złote szpony zacisnęły się na tle jaskrawego nieba. Najwięcej jednak w tym obrazie było zwykłej, chociaż równie oczy raniącej miedzi wężowych łusek. Oto przybyli na spotkanie trzej posłańcy i zarazem królowie nowego ładu.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później