Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Uchodzimy

Obłęd nierzeczywistego świata opuścił nas na dobre. Rozwiały się dławiące rozum zapachy wywarów Biedrzeńca, a rozsądek na powrót objął rządy między nami. Spotkanie z obcym światem, zamiast ukojenia, przyniosło tylko nowe pytania i obawy. Co dalej?

- Niewieleśmy uzyskali - przerwał ciszę surowy wobec siebie Witlicz. - Tylko trochę czasu. Kiedy Żmij przyjdzie tu powtórnie, nie będzie już skory do ustępstw.

- Staniemy przeciw niemu, jak stanęliśmy przeciw Popiołcom! - Świetlik daleki był od załamania.

- Wszyscy widzieli, co biesy Żmija uczyniły z naszymi oddziałami. Nawet się nie spostrzeżesz, gdy twoje tętnice gładko będą się krwi pozbywać...

- Coż więc robić?

- To co nam gniewosz nakazał - powiedział cicho Biedrzeniec patrząc w ziemię.

- Pójdziemy zwiadem. Przynajmniej do Przełęczy Czcibora - wyrwałem się czując, że ta rola z woli bogów mnie się dostanie.

- Wracajcie szybko - zakończył ojciec również na nas nie patrząc. Czy to ostatni raz jesteśmy wszyscy razem i przy zdrowiu?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później